Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

czwartek, 4 lutego 2016

5 rano

Nie lubię być budzona o piątej rano. Zwłaszcza kopnięciem. A od tygodnia tak właśnie się dzieje. Nie wzrusza mnie to, nie świergolę do brzucha "a ti ti, ptaszyno, już się obudziłaś!". Chciałabym się wyspać. Podobno to ostatni czas w moim życiu, kiedy wyspać się mogę, bo po urodzeniu dziecka będzie różnie i raczej bezsennie. A tu guzik. Nie mogę, bo jestem kopana. O piątej rano. Grrr.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz