Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

sobota, 23 stycznia 2016

miejsca w autobusie

W kunmińskich autobusach znajdują się oczywiście miejsca dla osób specjalnej troski. Jak głosi tabliczka, miejsca takie należą się "starym, słabym, chorym, niepełnosprawnym i ciężarnym". Choć na razie nie mam problemu z noszeniem brzucha, bo ani on nie jest duży, ani ja się źle nie czuję, czasem z tych miejsc korzystam. Zwłaszcza jeśli akurat mam przy sobie ZB, który mnie wręcz na nich bez pytania usadza. Razu pewnego ludzi było na tyle niewielu, że i ZB usiadł na miejscu specjalnym, rozglądając się uważnie, czy przypadkiem nie powinien komuś ustąpić. Uspokoiłam go słowami: Tobie się to miejsce należy potrójnie! Spojrzał na mnie zdziwiony. A ja pokazałam pierwsze trzy znaki: przecież miejsce jest dla starych, słabych i chorych. Wprawdzie ta choroba, na którą cierpisz nie jest fizyczna, ale... Myślałam, że mnie zabije. Oczywiście zaraz po tym, jak przestał się zwijać ze śmiechu :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz