Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Autobusy

Często jeżdżę autobusami. W Kunmingu to bodaj najlepszy poza rowerem środek lokomocji, a rower został mi wzbroniony przez panią doktor. Starsze panie, które dawniej dawały mi łokciem w brzuch, żeby tylko się przepchnąć, są dla mnie dziwnie miłe, ale młodzi ludzie oczywiście udają, że nie widzą. Czasami jedyne, o czym marzę, to taki młotek, jakim posłużyła się ta pani:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz