Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

sobota, 26 grudnia 2015

Wyprawka

Mogę sobie mówić, że chcę z kupowaniem rzeczy dla Tajfuniątka poczekać przynajmniej do momentu, kiedy będę znać płeć. Tzn. butelki i inne oliwki do pupy są oczywiste bez względu na płeć, ale ciuszki chciałabym kupować dopiero, kiedy będę wiedzieć.
Guzik.
Od czego niby Alien ma dwie babcie? Jedna już w ostatniej paczce przysłała cztery pary rajtuz, dwie domyślnie chłopięce (z samochodami i piłką nożną), a dwie dziewczęce. Druga babcia zaszalała jeszcze bardziej - mam już tradycyjną yunnańską chustę do noszenia brzdąca, otulacz, body i inne kompleciki bluzeczek ze spodenkami. Nawet czapeczka jest obecna.
A przecież to dopiero czwarty miesiąc, jeszcze wszystko się może zdarzyć, jeszcze tyle przede mną strachów, jeszcze nic nie jest pewne...
Pewnie, też mam nadzieję. Też się uśmiecham do brzucha i do niego mówię, choć jeszcze nic nie czuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz