Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

wtorek, 29 grudnia 2015

migdały i morele

Moja ulubiona pani od suszonych owoców była niepomiernie uradowana zobaczywszy lekko zarysowany pod kurtką brzuszek. Och, mieszańce są takie śliczne i mądre! Wydała mi suszone ananasy, mango i śliwki, ucieszona, że mam apetyt. Przeraziły ją dopiero suszone morele. Ależ ciężarnym nie wolno spożywać moreli! Ani migdałów! Bałam się, że mi ich w końcu nie sprzeda, więc pokiwałam głową i powiedziałam, że wiem, ale to dla męża. Pani, wyraźnie uspokojona, spakowała wszystko. Na wszystkich znanych mi polskich stronach internetowych migdały są w ciąży szczególnie polecane jako niezastąpione źródło magnezu i wapnia oraz lekarstwo na zgagę, a morele, zwłaszcza suszone, jako skarbnica witamin...

2 komentarze:

  1. tak, lokalne zabobony... ja jem migdaly na bol glowy, pomagaja zamiast ibupromu

    OdpowiedzUsuń