Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Lotosowy Staw

Wybraliśmy się do parku Lotosowego Stawu. Odkąd nie mogę jeździć na rowerze ani grać w badmintona, jedynym "sportem" przeze mnie uprawianym jest ciążowa gimnastyka i intensywne spacery. Intensywne, czyli marszowy krok, spocenie się, zmęczenie i dość marudny powrót do domu ;) Całe szczęście ZB jest Chińczykiem, który lubi spędzać czas z żoną, nawet na spacerowaniu i słuchaniu marudzenia...
Przytyłam dopiero trzy kilo, absolutnie w normie, ale przestałam wciągać brzuch i nagle ciąża stała się widoczna... :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz