Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 13 listopada 2015

dieta w ciąży

O połogu już kiedyś pisałam. Zanim jednak do połogu dojdzie, trzeba przeżyć poród, a wcześniej 9 miesięcy męczarni. Tego nie wolno, tamtego nie wolno...
Oczywiście, polskie, amerykańskie i chińskie tabu dietetyczne pań w błogosławionym stanie różni się diametralnie. Ot, z pierwszych lepszych stron internetowych wzięte.
W Polsce zakazane są:
1) Izomery trans kwasów tłuszczowych - czyli produkty smażone w głębokim tłuszczu (żegnajcie, frytki!), kostki rosołowe, chipsy, krakersy, kupne ciasta itd.
2) Surowy nabiał, jaja, mięso czy ryby - bo zakażenia pokarmowe i możliwość pozyskania "życia wewnętrznego".
3) Alkohol
4) Cukier
5) Wątróbka - bo retinol
Mamy też listę produktów, które może nie muszą zostać wyeliminowane całkowicie, ale trzeba na nie zwrócić baczną uwagę.
1) Sery pleśniowe - spożywane na zimno niosą ryzyko zakażenia bakteriami Listerii.
2) Kofeina - w pierwszym trymestrze najlepiej nie spożywać wcale, a później - wydatnie ograniczyć. Ach, moja kawo i herbato!
3) Herbaty ziołowe - niektóre zioła mogą stanowić zagrożenie.
4) Kiełki - mogą grozić zatruciem.

Amerykańska lista jest trochę inna:
1) nie dla sushi, surowych owoców morza, niepasteryzowanego mleka i produktów z niego i mięsnych surowizn.
2) należy ograniczyć ryby ze względu na obecność toksycznej metylortęci.
3) Alkohol
4) Kofeina - ale jeśli jesteś głęboko uzależniona, można rzucać powoli, żeby nie cierpieć aż tak z racji odstawienia ;) Najlepiej zamienić napoje z kofeiną na napoje gazowane, soki, mleko, lemoniadę.

Chińska lista wygląda oczywiście zupełnie inaczej. Nie wolno jeść:
1) Aloesu - w nadmiarze niedozwolony ze względu na zawartość silnie przeczyszczającej emodyny
2) Krabów
3) Łzawnicy ogrodowej
4) Portulaki pospolitej - na Krecie jest to jedno z podstawowych warzyw; ciekawe, czy Kretenki też sobie portulaki odmawiają...
5) produktów konserwowych (bo dodatki niezdrowe)
6) głogu - można ponoć poronić...
7) nie wolno przedobrzyć z wątrobą wieprzową.
8) ziemniaków też nie można, zwłaszcza tych długo przechowywanych, bo dziecko się będzie nieprawidłowo rozwijać.
9) mocnych przypraw - koperku, anyżu, pieprzu syczuańskiego, pieprzu, przyprawy pięciu smaków, cynamonu
10) glutaminianu sodu
11) sacharyny, która, w przeciwieństwie do cukru, jest bardzo niezdrowa.
12) nieprzegotowanej wody
13) kofeiny w postaci kawy, coli i mocnej herbaty (lekką herbatę można :) )
14) gazowanych napojów
15) zimnych napojów - bo Alien w brzuchu się niepokoi ;)

Jak widać, na wszystkich listach powtórzyła się tylko jedna pozycja: kofeina. Niektóre powtórzyć się niemal nie miały szans - mało która Polka objada się na co dzień krabami, aloesem, łzawnicą, głogiem czy portulaką. Tak samo mało która Chinka wzięłaby do ust surowy produkt spożywczy mięsny lub nabiałowy, o serach pleśniowych nawet nie wspominając. Ciekawa jest za to różnica w cukrze i alkoholu - zakazanych u nas, a dozwolonych w Chinach. Wyobraźmy sobie też Polkę, która przez dziewięć miesięcy nie tyka ziemniaków... To prawie tak trudne jak wyobrażenie sobie Chinki bez glutaminianu sodu... No i amerykańska zmiana kawy na chłodne (!) napoje - dla Chinki byłoby to samobójstwo! Ale zaciekawił mnie niechętny stosunek Ameryki do ryb, choć badania udowadniają przewagę korzyści ze spożywania ryb nad ewentualnymi problemami. Więc jadam sardynki prosto z konserwy (o zgrozo!)
Co z tego wszystkiego wynika? Dla mnie - poza uważaniem na wątróbkę, odstawieniem alkoholu i kofeiny oraz surowego mięsa - właściwie nic. Napojów gazowanych i tak nie pijam, glutaminianu nie używam, sery pleśniowe są za drogie, a na resztę po prostu nie będę zwracać uwagi. Najważniejszy jest umiar. Tak długo, jak długo będę się dobrze czuć, tak długo będę po prostu słuchać swojego organizmu...

2 komentarze:

  1. Co do ryb, to najgorzej ponoc tunczyk - ma najwiecej merkurego. Ale wydaje mi sie, ze w azji ryba to na tyle naturalnie wystepuje, ze nie ma co sie tak bac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, Azja Azji nierówna - Kunming położony jest baaaaaardzo daleko od morza...

      Usuń