Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 21 września 2015

testy

Od paru dni dziwnie się czułam. A gdy okres zaczął się spóźniać, kupiłam testy. Dwa, na wszelki wypadek. W tajemnicy przed ZB. Oba wyszły pozytywnie. Jestem tak pełna nadziei... i strachu. Dziś wieczorem podzielę się dobrą nowiną z mężem. Ale z dzieleniem się z rodziną poczekam, aż pójdziemy do lekarza i on potwierdzi. Tak długo czekaliśmy, że aż nie potrafię uwierzyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz