Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance. Nie chcę zapomnieć. A kiedyś będę mogła się podzielić z potomstwem TYM WSZYSTKIM.

wtorek, 20 czerwca 2017

pierwsze razy

Pierwszy raz w basenie ogrodowym - sama uciecha, a najbardziej lubimy wychodzić i wchodzić. Najlepiej tyłem.
Pierwszy raz na nocniku. Zakończony sukcesem, bo Tajfuniątko od wielu miesięcy bardzo ładnie sygnalizuje grubszą potrzebę.
Pierwszy raz na huśtawce - na początku było sporo strachu, ale teraz kocha huśtawkę najbardziej na świecie.
Pierwszy raz w piaskownicy - i łapanie piasku palcami u stóp. Radość w stanie czystym.
Pierwsze głaskanie kota i psa - no dobra, woli pyskówki ze zwierzakami niż przytulanie. Ale zafascynowana jest :)
Pierwszy plac zabaw - nowe znajomości i kupa śmiechu. Bardzo kontaktowe dziecko.

Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej :)

niedziela, 18 czerwca 2017

basen

Basen zdecydowanie nie przypadł Tajfuniątku do gustu :( Całym ciałem przytulona do Taty/Mamy jeszcze ewentualnie dawała się ponosić po wodzie, ale o żadnym kole ratunkowym nie mogło być mowy.
Również prysznic był powodem do płaczu, a na samym początku i babcina wanna. Całe szczęście dziecko dostało matę do wanny w definki oraz trochę zabawek i nagle się okazało, że duża wanna jest jeszcze lepsza niż mała wanienka! Może i z basenem ogrodowym się uda?

piątek, 16 czerwca 2017

samolot

Całe szczęście oczekiwanie na lot w Kunmingu skrócił nam pięknie plac zabaw:
Tajfuniątko po raz pierwszy jechało na koniku i było przeszczęśliwe.
Dolecieliśmy bez żadnych problemów. Całe szczęście na czas długiego lotu dostaliśmy siedzenia z przodu i wiszące łóżeczko do kompletu. Tajfuniątko błyskawicznie się oswoiło z sytuacją i w łóżeczku zarówno spało, jak i się bawiło. Zniosło tę długą podróż zdecydowanie lepiej niż my ;)
Najbardziej traumatyczną częścią podróży była parogodzinna jazda w foteliku samochodowym...