środa, 22 maja 2019

apetyt

Moja córka ma apetyt. Lubi tak wielką ilość produktów spożywczych, że aż mnie zadziwia. Nigdy się nie boję, że się nie naje, że będzie głodna, czy aby na pewno nie brak jej jakichś elementów czy witamin. Boję się raczej, czy nie dałam jej zbyt małej porcji i zawsze robię na zapas. Zazwyczaj się przydaje. Patrzę w zadziwieniu, jak się objada, z rozkoszą i prawdziwą radością smakosza.
Najlepsze jednak, że wszyscy, którzy mają okazję takie przedstawienie oglądać, są zszokowani, że tyyyyle jedzenia mieści się do takiego małego brzuszka! Od razu mówię: wagę ma w normie, a nawet trochę zbyt niską. Pasożytów brak, trawi normalnie. Po prostu - taka uroda.
A ja patrzę i zazdroszczę...

poniedziałek, 20 maja 2019

zielono mi!

...a nawet nam. W spacerach z Tajfuniątkiem chyba najbardziej lubię to, że ją tak wszystko interesuje, że aż ja też sobie przypominam, że świat to piękne i szalenie ciekawe miejsce :)

niedziela, 19 maja 2019

homary

Podczas spotkań z nowymi wujkami czy ciociami Tajfuniątko zawsze chce im zaimponować i opowiada niestworzone historie. Ostatnim razem było o homarach.
-Bo ja to najbardziej lubię jeść homary. I to takie duże!
-Taaaak? - zaskoczony wujek zerka na mnie pytająco. Ja mówię, że oczywiście. Że na śniadanie, obiad i kolację, codziennie. Dodaję, że jej przyszły mąż będzie musiał być bardzo zamożnym człowiekiem. A Tajfuniątko dodaje:
-No pewnie! Gdyby był biedny, nie mógłby zapłacić za moje wielkie homary!
Pół restauracji kwiczało ze śmiechu. A ja tymczasem załączam zdjęcie mężczyzny, który faktycznie funduje Tajfuniątku homary. To znaczy homara. Raz. Ale za to jakiego!

piątek, 17 maja 2019

konwersacja

Przyszła ciocia. Tym razem ta prawdziwa, nie jedna z przyszywanych. Jemy razem kolację. Ciocia chwali Tajfuniątko:
-Bardzo dobrze sobie radzisz pałeczkami.
-No bo ja już dorosła jestem, mam trzy lata! Mogę iść do przedszkola!
-Kiedy Twój kuzyn był w Twoim wieku, wcale nie umiał używać pałeczek, a i z łyżeczką było średnio.
-Ach, bo on głupi...
Ciocia, zamiast się obruszyć, wybuchła śmiechem. To bardzo niewychowawcze, ale cóż zrobię? Tłumaczę wprawdzie Tajfuniątku, że nie można mówić ludziom przykrych rzeczy, ale na razie jeszcze nie pojęła tej lekcji. Więc kiedy taksówkarz gwałtownie hamuje, to pyta w głos, dlaczego taksówkarz tak fatalnie prowadzi, a gdy ktoś się przyznaje do niewiedzy, to mówi, że głupi... Przyjdzie czas, gdy nauczy się gryźć w język przed wypowiedzeniem takich impertynencji, ale - z ręką na sercu - będzie mi tego żal. Dziecięcy świat jest znacznie prostszy :)

środa, 15 maja 2019

Puchatek

Zaraz po obudzeniu Tajfuniątko zapytało mnie, czy jest jeszcze Puchatek. To znaczy tak mi się zdawało, że powiedziała. Zapytałam dla pewności, czy aby na pewno chodzi jej o misia, a w odpowiedzi usłyszałam, że chodzi o kasztan. A właściwie o kasztanową skorupkę. Tak naprawdę Tajfuniątko powiedziało bowiem "puchata 殼 [ke]" czyli puchata skorupka. Kiedy jadłyśmy kasztany, okazało się, że jeśli błonka nie przylepi się do kasztana, tylko pozostanie wewnątrz skorupki, to przypomina ona w dotyku krótką sierść. Wiedzieliście? Ja byłam niezmiernie zaskoczona. Powiedziałam więc Tajfuniątku: o, popatrz, jaka puchata skorupka! A ona to sobie połowicznie przetłumaczyła na chiński, żeby było łatwiej zapamiętać i tak oto powstał prawie Puchatek...

poniedziałek, 13 maja 2019

idziemy!

Wszystkie osiedlowe babcie po prostu Tajfuniątko uwielbiają, ze wzajemnością zresztą. Jedna z nich przy każdym spotkaniu próbuje uprowadzić mi dziecko: wyciąga rękę i kusi: chodź, pójdziemy do Zoo! Tajfuniątko zawsze się chowa i odmawia, więc ja już nawet nie zwracam uwagi. Niesłusznie! Dziś wszystko było tak samo, ale w punkcie kulminacyjnym Tajfuniątko się zgodziło! Podało grzecznie babci rączkę i odwróciło się na pięcie. Zbaraniałam. Babcia się śmieje pod nosem.
-To nie wracasz ze mną do domu na kolację?
-Nie! Pa pa!
-A co mam powiedzieć Tatusiowi? Będzie tęsknił za Tobą!
-Niedługo wrócę! Pa pa!
I chce iść ta zmora. Babcia śmieje się w kułak. A ja brzytwy się chwytam.
-To w takim razie sami zjemy pieczone żółte tofu. Pa pa!
Słychać przełknięcie ślinki.
-To ja jednak idę na kolację. Pa pa, babciu! Następnym razem pójdziemy do Zoo!

Po powrocie powiedziałam ZB, że Tajfuniątko kocha tofu bardziej niż nas...

niedziela, 12 maja 2019

ściana

Moim wielkim a niespełnionym marzeniem było rysowanie po ścianach swojego pokoju. Dlatego doskonale rozumiem Tajfuniątko, dla którego biała ściana ma wprost nieodparty urok. Zamierzam jej sprawić taką tablicę na całą ścianę, żeby się mogła wyżywać twórczo przez parę następnych lat. No ale to pieśń przyszłości, a póki co w ruchu są kredki świecowe. Ja powtarzam, że do rysowania są kartki, Tajfuniątko potakuje, idę do drugiego pokoju, a gdy wracam - zastaję zamyślone Tajfuniątko pod którąś ze ścian. Ech...
Dziś było tak samo.
-Tajfuniątko, nie wolno rysować po ścianie! Od tego jest czysty papier!
-Ale ja nie rysuję - odpowiada Tajfuniątko z niebieską kredką przytkniętą do ściany, gryzmolącą długaśny bazgroł.
-A co robisz?
-Piszę!
-A co piszesz?
-Piszę, że na ścianie nie wolno rysować!
Kurtyna.

apetyt

Moja córka ma apetyt. Lubi tak wielką ilość produktów spożywczych, że aż mnie zadziwia. Nigdy się nie boję, że się nie naje, że będzie głodn...